Mamiay - google takiego aparatu nie odnalazło, czyzby to był ten słynny aparat zorka 5 co zrobił parę zdjęć?:) (patrz na opis). Dodatkowo taki sprzęt po przeczytaniu na głos smiesznie brzmi.
Ale konkretnie. Rozumiem, że mam do czynienia ze skanem, szkoda, że ten szum taki rzadki:)
Często robię zdjęcia w lasach, ale rzadko opieram modelkę o pień. Dlaczego? Bo tak robia wszyscy i licząc od prawej - pień - modelka - tło z drzew - zając. I teraz wszyscy szukają zająca, a on sobie pokicał w las. Bo w lesie jest to zdjęcie, tak samo jak to drzewo. Ja nie mowię, że to źle, ale w tej kompozycji co widzę? Tło i pień! Gdzie jest modelka? Przecież za zającem nie kica, opiera się o pień i nigdzie się nie rusza. Jak dusza. To dusza zdjęcia, a przynajmniej byc powinna! Gra główną rolę, ma piękny czepiec, skąpany w blasku słońca, bez końca wpatrzona tam gdzie początku nie ma. I to jest dobre.
Ale o ile słońce ma z tyłu, to na twarzy brakuje swiatła, a oczy nie flirtują ze mną tak zwanym błyskiem. Widocznie cos przede mna ukrywa, albo mysli, że i tak nic z tego nie będzie. Bo na pewno nie było tu ani lampki ani blendki. Ja nie mówię (powtarzam się), że tak trzeba i nie mowię, ze musi być tak jak piszę.
Obraz to obraz, może wisieć głową w dół, tak jak moja analiza.
Wiesz co staram się jak najmniej ingerować w skany więc zazwyczaj czyszczę tylko z syfu dodaje kolorki i gdzieniegdzie faktycznie przygaszam lub rozjaśniam lekko więc to o co pytasz to może być to :)
Ale konkretnie. Rozumiem, że mam do czynienia ze skanem, szkoda, że ten szum taki rzadki:)
Często robię zdjęcia w lasach, ale rzadko opieram modelkę o pień. Dlaczego? Bo tak robia wszyscy i licząc od prawej - pień - modelka - tło z drzew - zając. I teraz wszyscy szukają zająca, a on sobie pokicał w las. Bo w lesie jest to zdjęcie, tak samo jak to drzewo. Ja nie mowię, że to źle, ale w tej kompozycji co widzę? Tło i pień! Gdzie jest modelka? Przecież za zającem nie kica, opiera się o pień i nigdzie się nie rusza. Jak dusza. To dusza zdjęcia, a przynajmniej byc powinna! Gra główną rolę, ma piękny czepiec, skąpany w blasku słońca, bez końca wpatrzona tam gdzie początku nie ma. I to jest dobre.
Ale o ile słońce ma z tyłu, to na twarzy brakuje swiatła, a oczy nie flirtują ze mną tak zwanym błyskiem. Widocznie cos przede mna ukrywa, albo mysli, że i tak nic z tego nie będzie. Bo na pewno nie było tu ani lampki ani blendki. Ja nie mówię (powtarzam się), że tak trzeba i nie mowię, ze musi być tak jak piszę.
Obraz to obraz, może wisieć głową w dół, tak jak moja analiza.