Przymknięte oczy widzą myśli spadające z brzegu stołu. Lecą wolno, do podłogi. I bez trzasku, bez hałasu, rozpływają się jak kręgi na powierzchni wody.
Stół pod oknem, w kuchni, zniósł wiele łokci w niego wbitych, podtrzymujących zmęczoną od wypatrywania oknem głowę.
Pięknie zbudowałaś tę zadumę (bo nie smutek przecież). Refleksy na stole, łuk postaci wysyłających nas do okna. I nawet ten drobny fragmencik szuflady takie mi ciepełko sprawił.
Gratuluję.
Stół pod oknem, w kuchni, zniósł wiele łokci w niego wbitych, podtrzymujących zmęczoną od wypatrywania oknem głowę.
Pięknie zbudowałaś tę zadumę (bo nie smutek przecież). Refleksy na stole, łuk postaci wysyłających nas do okna. I nawet ten drobny fragmencik szuflady takie mi ciepełko sprawił.
Gratuluję.