Obraz uderza w moje schowane (nieco) wewnętrzne struny z mocno odbita twórczością Steda...Tak właśnie określiłbym, to co widzę: współczesna stachuriada.
Są wiec:
Rozdzierające jak tygrysi pazur rude trawy, przemykające ukosem przez kadr...
Wijąca się, niczym gzygzakowaty życia sznur droga...
I wolno sunący traktor, gdzieś ku słońcu...tam gdzie cudne manowce...
Byc może traktorzysta nuci po cichu inna piosnkę Steda:
"Słońcem byliśmy!
Cieniem jesteśmy!
Słońcem będziemy!
Dziećmi swych dzieci!"
Są takie kadry, które wrzucają sentymentalny bieg i ten taki jest. Przynajmniej dla mnie :)
Obraz uderza w moje schowane (nieco) wewnętrzne struny z mocno odbita twórczością Steda...Tak właśnie określiłbym, to co widzę: współczesna stachuriada.
Są wiec:
Rozdzierające jak tygrysi pazur rude trawy, przemykające ukosem przez kadr...
Wijąca się, niczym gzygzakowaty życia sznur droga...
I wolno sunący traktor, gdzieś ku słońcu...tam gdzie cudne manowce...
Byc może traktorzysta nuci po cichu inna piosnkę Steda:
"Słońcem byliśmy!
Cieniem jesteśmy!
Słońcem będziemy!
Dziećmi swych dzieci!"
Są takie kadry, które wrzucają sentymentalny bieg i ten taki jest. Przynajmniej dla mnie :)