jest tytuł i to mocny, nie jest banalny, więc pomyśleć trzeba; co ma być tym szeptem? Ona? tło? na marginesie - czarne tło szkodzi temu zdjęciu; staram się myśleć tytułem i (to już są projekcje) gładkość sukienki mi przeszkadza; ale podoba mi się myśl, pomysł, nastrój zdjęcia z tytułem pasuje mi (poza tą gładką sukienką, która za bardzo Ją wycina z całości, gubi się przez nią rytm). Chyba za dużo dziś tu pisałem i już trudno mi klawiszować. Jeśli coś jest niejasnego w tym, co napisałem, to daj znać autorze - rozwinę myśl za parę dni. Ps. na czarnym tle iskrzy się kapelusz i szarości wydają się takie mdłe - na szarym to się inaczej widzi; pozdrawiam i dzięki za inspirację
?szepty byłego nieba? stały się wyrzutem nie dającym zasnąć spokojnie, no bo jak można zacząć myśleć i przerwać to wraz z pisaniem i zostawić autora w niedomówieniu ;)
spójność zdjęcia, jak też i spójność życia jest wartością cenioną, ale czy musi być bezwzględnym wymogiem? patrząc na to odcinanie się Jej od całości coraz bardziej jawi mi się, że warte było zachowania tej wartości, a nie jest ona zachowana;
oczywisty zabieg - rozdzielenie fotografa (i obserwatora) od Niej bramą, która jest otwarta, od obserwatora - sprawia wrażenie, że temat dotyczy izolowania, odcinania mimo potencjału do spotkania, elementy izolujące muszą być skomponowane tak, aby pokazywały to, co jest ważne; tu rzuca się w oczy, że brama zasłania jedną dłoń dość niefortunnie oraz, że włosy z Jej lewej strony ciągną się w ornament bramy;
myślę też, że zachowanie podobnego rozmycia bramy i gmachu oraz wkomponowanie rytmu okien w bramę dałoby czytelniejszy obraz; tak też myślę, że ustawienie Jej w miejscu, gdzie bramy ubyło jest niepełne, a tym samym jakby nieprzemyślane, a ta myśl współgra z poprzednimi uwagami o znikaniu prawej dłoni itd.
zdjęcie inspiruje, ale nie jest wystarczająco przemyślane
pozdrawiam
PS. tak to jest, że pobieżna, płytka analiza różni się od tej, która trwa dłużej i jest rzetelniej przeprowadzona ;)
Amman, na Twoje piękne analizy mogę odpowiedzieć Ci tylko szeptem byłego nieba...
w pytaniu o zbawionych niebo ziewa czyśćcem by w pogrzebie
mijać zdziwione cmentarze. strumień owija przez palce
duszę i wielka ziemia znowu pokutuje
za zielone łąki. drzewa milczą
w opadających
oknach w których
brak wynika z dostatków
codzienności. dzieci w bezbronnych okopach
zawijają powieki na kantach łóżek
gdzie ojciec opiera
karabin a matka sprzedaje
ciało za ostatnią kulę. to też ostatnia drzazga
męczy śnieg swoją brunatnością i brutalność
zaciska dłonie na zmęczonych karkach. może gdyby to dziś stanęło
na progu byłoby łatwiej
klękać bez kolan i wyć bez księżyca. umierać zawsze
bez słońca.
nie ma góry i dołu.
wszystko jest naprzeciwko z tą różnicą że piekło
jest o pół kroku
bliżej.
spójność zdjęcia, jak też i spójność życia jest wartością cenioną, ale czy musi być bezwzględnym wymogiem? patrząc na to odcinanie się Jej od całości coraz bardziej jawi mi się, że warte było zachowania tej wartości, a nie jest ona zachowana;
oczywisty zabieg - rozdzielenie fotografa (i obserwatora) od Niej bramą, która jest otwarta, od obserwatora - sprawia wrażenie, że temat dotyczy izolowania, odcinania mimo potencjału do spotkania, elementy izolujące muszą być skomponowane tak, aby pokazywały to, co jest ważne; tu rzuca się w oczy, że brama zasłania jedną dłoń dość niefortunnie oraz, że włosy z Jej lewej strony ciągną się w ornament bramy;
myślę też, że zachowanie podobnego rozmycia bramy i gmachu oraz wkomponowanie rytmu okien w bramę dałoby czytelniejszy obraz; tak też myślę, że ustawienie Jej w miejscu, gdzie bramy ubyło jest niepełne, a tym samym jakby nieprzemyślane, a ta myśl współgra z poprzednimi uwagami o znikaniu prawej dłoni itd.
zdjęcie inspiruje, ale nie jest wystarczająco przemyślane
pozdrawiam
PS. tak to jest, że pobieżna, płytka analiza różni się od tej, która trwa dłużej i jest rzetelniej przeprowadzona ;)